• Wpisów:180
  • Średnio co: 7 dni
  • Ostatni wpis:2 lata temu, 18:01
  • Licznik odwiedzin:8 864 / 1305 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
A wiec tak , plan był , zapisy były i nawet treningi były takie ze az bolało mnie dosłownie wszystko. Pare dni temu dostałam telefon od bardzo ważnej osoby i zapytała mnie ona czy chce zmienić swoje życie o 180 stopni. No może nie tak dosłownie powiedziała ale po tym co usłyszałam to faktycznie moje życie bardzo się zmieni bo moja praca będzie wyglądała praktycznie tak że od rana do wieczora będę mega zajęta. Decyzję miałam podjąć do dziś więc podjęłam i się zdecydowałam ale tak naprawdę to czy moje życie się zmieni będę wiedziała jutro po południu. Przez to dostałam strasznego stresa. Nienawidzę na coś czekać wtedy mam mega apetyt. Strasznie dużo ostatnio zjadłam więc moja waga dzisiaj pokazała przeszło 60 kg i 30 dag oczywiście treningi też zaniedbałam i w ogóle i po za tym i tak nie miałabym czasu na to wszystko. Nawet nie wiem kiedy tu zaglądnę zresztą okaże się wszystko jutro po południu
 

 
Jak zwykle znajduje troche czasu dopiero gdy mam nockę. Ostatnio zwariowane dni , jest ciepełko wiec korzystam z pogody. Chodzę na siłkę, ale też i biegam. Mam ostatnio mega energię wiec działam . Zastanawiam sie czy nie podjąć wyzwania od jutra ,,110 dni do Sylwestra i idealnego brzucha :-)". Najgorzej wkurza mnie brak jędrności skóry na brzuchu. Z każdym co rozmawiam to mówi, że ćwiczenie mięśni nie pomoże i skóra dalej bedzie taka zwiotczała. No i zastanawiam sie czy nie podjąć wyzwania i udowodnić przedewszystkim sobie że sie da, że intensywny trening pomoże w walce ze zwiotczałoscią skóry. Założę sobie dziennik i dzień po dniu zapisze treningi i ćwiczenia. Sam piękny brzuszek sie nie zrobi trzeba działać !
 

 
Cześć wszystkim pingerkom :-)). W końcu mamy po wakacjach i życie wróci do normalnego rytmu :-). Praca, dom, dzieci i ja. Nie dam sie zwariować w tym nowym roku szkolnym i zamierzam przedewszystkim dbać o siebie. Zwiększę wypady na siłownie, bede biegała gdy tylko pogoda dopisze i odpowiednio jadła. Dzieciaki jedzą obiady w szkole wiec mam ułatwione zadanie. Przygotowuje tylko im śniadania przed szkoła i kanapki do chlebaka, obiad tylko dla siebie, podwieczorek i kolacje wspólne. Najlepiej jak dzieci bedą jadły mniej wiecej to co ja. Przyda im sie troche witamin. Ostatnio zaczęłam nawet robic posiłki takie same dla wszystkich, a nie dla każego coś innego i duzo mniej czasu na to straciłam.
Moja waga to około 60 kg. Trzyma sie, choć miało byc 55 kg, Nie zrażam sie jednak tylko walczę dalej z nowymi siłami i postanowieniami czego życzę wszystkim trudzącym sie tak jak ja
 

 
Urlop i po urlopie juz albo w końcu bo bym chyba wróciła do poprzedniej wagi z przed odchudzania. Przytyłam niestety chyba z 5 kg. Jestem jednak dobrej myśli. Jest poniedziałek, wróciłam do pracy i do normalnego trybu dnia. Wracam tez do podobnych posiłków z przed urlopu czyli rano na czczo sok pomarańczowy + kawa z mlekiem, potem jakis jogurt z płatkami owsianymi i suszonymi owocami, owoc, na obiad sałatka z kurczakiem, potem surowe warzywa do pochrupania i na kolacje rybka lub twarożek z chlebkiem razowym + warzywa. Cos w tym stylu. Troche pobiegam, wrócę na siłownie i bedzie ok, znow bede miała dobra wagę. Najważniejsze to sie nie poddawać i nie rezygnować z diety i ćwiczeń. Nawet jeśli dzien zaczynam od prawidłowej diety a kończę objadaniem sie to dalej walczę i próbuje kolejnego dnia tak długo aż uda mi sie zwalczyć zle nawyki :-). Powodzenia życzę sobie i wszystkim walczącym :-)).
 

 
Bilans dnia
Sok pomarańczowy
Maślanka z płatkami i otrębami
Jabłko
Makaron razowy z sosem śmietanowym (restauracja)
Lody - 1 gałka orzechowego i świderek
Gofr
Mam nadzieje, że mi nie przybędzie od tego jutro. Mam ochotę wina się napić ale sobie daruje.
A musze się pochwalić, że biegałam dzis (30 minut co prawda, ale zawsze cos :-).
 

 
Waga 57,3 kg :-). Powoli, powoli spada, chociaż dzis rano było wiecej bo oczywiście mąż przyleciał z dobrym winkiem i nie potrafiłam sie nie skusić. Lampka wina jedna, potem druga, do tego płatki zbożowe i otręby w granulkach owocowe, kiszona kapusta (była mega dobra), aronia bardzo cierpka, lizaka jednego tez zjadłam. Myślałam , że mnie nie źle przerobi, ale nic z tego. Nie dość, że woda mi sie ciągle zbiera w organizmie to jeszcze wypróżnić sie nie mogę. Wzięłam dzis tabletkę przeczyszczającą Xenna, ciekawe czy pomoże.
W końcu mam urlop !! :-)). Troche sie boje , że za duzo sobie pozwolę z jedzeniem. Jeszcze dwa i pół kg i będę miała swoją wymarzoną wagę, a w tedy powoli wracam do normalniejszych posiłków. Mam zamiar bardzo kontrolować swoja wagę żeby juz nie przekroczyć tych 55 kg. Jak do tej pory udało mi sie nie przekroczyć 60kg i to bardzo długo. Ostatnio jak tyle schudłam to szybciutko spoczęłam na laurach i waga szybko poszła w górę. Teraz będzie inaczej !
 

 
W końcu mamy piękny słoneczny dzionek :-)). Dni juz nie są takie ciepłe, ale jestem dobrej myśli bo za chwile mam urlop. W końcu, bo jestem już wykończona. W domu sajgon, nic nie zrobione, ogród zapuszczony bo tylko praca, prac, praca.
Najważniejsze jednak, że trzymam sie diety( czasem jakieś małe odstępstwo) i moja waga na dzien dzisiejszy pokazuje 57,5 kg :-)). Jeju to jest mój najlepszy winik wagowy :-). Już nie pamietam kiedy tyle ważyłam, nawet 10 lat temu nie miałam tak małej wagi, a schudłam w tedy 10 kg. Jeszcze 2,5 kg i będę ważyła tyle ile zawsze marzyłam, ale nigdy nie wierzyłam że mi sie uda.
Powodzenia życzę Wszystkim walczącym z nadwagą i odchudzającym się :-)
 

 
Cześć wszystkim pingerkom
 

 
Chyba musze przestać stosowac kremy przeciwzmarszkowe :-)).Miałam zabawna sytuacje :-). Zadzwonił dzwonek do drzwi wiec poszłam otworzyć, a tam stoi kobietka taka koło 45 lat i spytała : -,, Dzień dobry, czy zastałam tatę albo mamę ? "
Odpowiedziałam zmieszana , że nie ma i że moze chodzi o poprzednich właścicieli tego domu. A ona na to : ,, Nie , chce rozmawiać z gospodarzem tego domu". To jej powiedziałam że przed nią stoi i ze to ja jestem właścicielka domu i w czym moge jej pomoc. Myślała że rozmawia z jakaś małolatą. Troche sie zdziwiła i zmieszała, ale wiecej uwag nie miała tylko przeszła do swojego tematu. Odmłodziła mnie o kilkanaście lat :-)).
 

 
Cześć wszystkim walczącym z kilogramami :-)). Pare dni tu nie pisałam, ale to dlatego , że ostatnio wciąż tylko praca i praca, a jest co robic bo ludzie kursują wciąż na okrągło jakby chcieli cały rok w dwa miesiące nadrobić. Dobrze ze niedługo mam urlop bo serio mam dość. Nawet nie ma kiedy sie pobawić bo ciagle nocki mam w weekendy. Ledwo grilla mi sie udało zrobić, choć chyba zacznę omijać takie imprezy. Znowu żarłam i żarłam aż mnie na drugi dzien jeszcze żołądek bolał . Głupia ja . Na szczęście ostatnie dwa dni za wiele nie jadłam i waga nie doszła do 60kg. Jest 59,30 kg :-). Jestem cała w euforii bo myślałam , że przekroczyłam, wiec dzis juz dwa jajeczka sadzone na śniadanko i potem warzywka , troszkę kurczaka i do wieczora mam agrest, pomidorki, ogórki małosolne ( wszystko swoje ) i budyń zjem po dzieciach. Zrobiłam trzy miseczki a one wyjechały. Nie lubie wyrzucać jedzenia dlatego zjem. Chyba mi nie zaszkodzi . No to sie rozpisałam :-). Pamietam o fotkach , napewno niedługo wstawię. Powodzonka wszystkim i siły wejścia w prawidłowy rytm po obżarstwie, jeśli u kogoś tez było :-)).
 

 
Pojechałam na zakupy do H&M, po raz trzeci chyba. Za każdym razem przymierzałam milion rzeczy i nie leżały tak jakbym chciała, wiec wracałam do domu bez niczego. Za tym trzecim razem postanowiłam przymierzyć pare sukienek w rozmiarze 38, które w końcu znalazłam. Okazało sie , ze nie leżą tak jak bym chciała, za to 36 były idealne. Kupiłam małą białą i czarną w jasne wzory sukienkę, czyli dwie :-)). I do tego jeszcze trzy bluzeczki bez rękawów w rozmiarze S. Nesamowite, super sprawa. Powiem szczerze, że ja nie widzę, że tak schudłam. Jeszcze z nóg i tego brzydkiego brzucha chciałabym sie tłuszczu pozbyć i z ramion tez bo mam jakbym ciężary dźwigała jakieś. Ale zauważyłam plusy picia milion litrów wody. Zgubiłam na pupie celulit i teraz wyglada jak u niemowlaczka. Jest taka malutka i okrąglutka i taka jędrna. Zrobię pare fotek sukienek i pupy i obiecuje wstawić.
 

 
Zaczęło sie od koleżanki : ,, Ty chyba schudłaś co?", potem od kolegi z pracy:,, Wiesz zauważyłem ze tak inaczej ostatnio wyglądasz, to znaczy bardzo ładnie, schudłaś" . Wczoraj kuzynka sie pytała czy na diecie jestem bo figurę ładna dostałam , dzis koleżanka z pracy tez stwierdziła ze schudłam mimo iż jestem w grubym polarze i dzinsach. Super ekstra :-))!.
Moja waga: 58,8 kg :-).
Było juz 58,3 ale ostatnie dwa dni podeszła. Nie moge sie pozbyć tej zakochanej wody z organizmu, herbatka z pokrzywy mi niezbyt smakuje, musze cos innego wymyślić. Badania tez sobie chyba zrobię bo cos mi sie ta woda nie podoba. Wszystkim życzę samych sukcesów w walce o super figurę :-).
 

 
Ostatnio trzymam sie treningów i chodzę prawie codziennie. Wczoraj byłam na zajęciach grupowych z ćwiczeń na mięśnie brzucha. Ćwiczenia były mega ciężkie. Tak ciezkie i tak strasznie brzuch mnie bolał ze chciałam sie usiąść na podłogę i rozpłakać. Serio, miałam juz łzy w oczach. Nienawidzę swojego brzucha, wiem ze musze ćwiczyć te cholerne mięśnie, ale ten ból jest nie do wytrzymania.
Musze tak robic i zaczynać walkę sama ze sobą jak wtedy gdy zaczynałam od nowa dietę. Musze zmusić swoj organizm do pracy. Małymi kroczkami powoli od ćwiczeń dwa razy w tygodniu na brzuch, w resztę dni na inne partie ciała. Potem dołożę ćwiczenia w domku, obowiązkowo po pracy albo przed. Moze innym to przychodzi łatwo i z przyjemnością ale mój organizm i ciało sa strasznie oporne . Dam radę, małymi kroczkami dojdę do celu gdzie mój brzuch bedzie można w końcu pokazać.
 

 
14.07.16 Waga : 59,7 kg :-).
Chyba mi sie żołądek zmniejszył bo w ogóle nie jestem głodna, mogłabym nic nie jeść, tylko słabo sie czuje i nie mogę funkcjonować normalnie jak nic nie zjem. Wypiłam dzis szklankę soku pomarańczowego i teraz mnie brzuch boli jakbym zjadła nie wiadomo co wiec musze poczekać ze śniadaniem. Jak zaczynałam sie odchudzać to gdy jadłam jakis posiłek sama siebie pytałam czy jestem najedzona i czy czuje głód. Często nie dojadałam kanapki albo zostawiałam połowe dania na talerzu. Moze przez to tak mam teraz z tym żołądkiem.
Wczoraj zaliczyłam cwiczenia na nogi i dzis mam zakwasy. Przydałoby sie troche z tych nóg zrzucić i z brzucha jeszcze i z ramion bo mam jakbym ciężary podnosiła.
 

 
12.07.16 waga - 60,10kg. Wróciła do normy po tym chlebie co zjadłam bo było 60,70 kg. Po nocy wstałam o 130 i zaraz na wagę weszłam. Oczywiście wody znow za duzo mam. Co za wredna jedza ta woda w moim ciele. Nie moge jej ni jak wypędzić, no tak ale okres mi sie zbliża to dlatego pewnie. Zjadłam dzis dwa jaja sadzone i kromkę chleba razowego i troche pomidorów z jogurtem. No i oczywiście do 170 nie byłam głodna a poszłam na siłownie. Prawie zemdlałam z ze zmęczenia, prowadząca zajęcia ciagle sie mnie pytała czy wszystko ok. Dalej ćwiczyłam i czekałam kiedy pane ale nie padłam jednak :-). Dotrwałam do końca i zaraz pod prysznic leciałam taka byłam spocona. Po powrocie do domku połknęłam dwie suszone figi i ok 100 g kurczaka z grilla. Pojechałam ok 8 km z dzieciakami rowerem na dobre jedzonko, które tylko powąchałam i zadowoliłam sie połowa jogurtu pitnego. Po powrocie do domku poszłam na pachtę do ogrodu na wiśnie i agrest. No a teraz jestem w pracy z arbuzem tylko do szóstej rana. I tak dopiero zjem jak sie wyspie koło 140.
Życzę wszystkim wytrwałości i nie poddawajcie sie !!!
 

 
Waga poszła troszkę w górę, ale wiem dlaczego. Ostatnie dni nie jadłam pieczywa a wczoraj i na śniadanie i na kolacje zjadłam razowca no i taki wynik. Dzis tez zjadłam troche na śniadanie + twórozek, jabłko, sałatkę z kurczaka i pomidora, na podwieczorek dokończyłam twarożek z rana Na kolacje zjadłam pomidora z kurczakiem w jogurcie. Dzis mam noc wiec ważenie dopiero koło 130. Pewnie nie wiele zrobię w tym tygodniu bo cały tydzien mam nocki. Moze pobiegać chociaż mi sie uda, jestem zapisana na zajęcia na siłownie ale zawsze mi cos wypadnie.
Robiłam na kolacje dzieciakom tartę z serem i kiełbaską. Prawie zemdlałam od tego zapachu ale tylko tyci kawałeczek dosłownie na język posmakowałam czy dobre i wsadziłam nos w swoją kolacje.
 

 
Niedziela a ja znow w pracy, ale co zrobić. Wchodzę dzis rano wagę a tam miła niespodzianka. Tylko jedno mnie martwi. Prawie zniknęły mi piersi. Jeszcze nigdy takich małych nie miałam . Nie mam czasu ostatnio na ćwiczenia.
 

 
07.07.16 Waga 60,90 kg, troszkę w gore ale jest ok. Ważę sie codziennie rano, chce kontrolować to ile jem i czy nie za duzo. Wiadomo ze jak przez ostatnie trzy dni waga rosła to za duzo, jak stoi to trzeba cos zmienić. Mam tak czasem, ze jak waga mi stoi kilka dni to sobie pozwolę na lampkę wina czy jakieś ciacho zbożowe. Za dzień lub dwa waga dalej potem spada. Mój organizm potrzebuje czasem małego szaleństwa
 

 
Miałam ostatnio miła przygodę. Stoję w kolejce przy kasie i chce kupić alkohol- pare butelek( moze dlatego), a kasjerka pyta mnie sie czy mam dowód, osłupiałam, rozesmialam sie i mowię jej ze mam 33 lata i troje dzieci, a ona na to: ,, niemożliwe naprawdę?, przepraszam ale moge zobaczyc dowód ?" Wiec jej pokazałam i podziękowałam za odjęcie mi aż tylu lat. Zrobiło jej sie troszkę głupio bo niby wyglądam bardzo młodo :-)). Musze powiedzieć, ze to było bardzo miłe :-).
 

 
Wszystkim którzy tu zaglądają życzę rownież dużego spadku wagi i wytrwałości, nie poddawajcie sie !:-)
 

 
06.07.16 WAGA: 60,8kg :-):-)).
Ale super, nie pamietam kiedy ostatnio miałam taka wagę :-)). Niewiarygodne, ze mi sie to udało. A jeszcze nie tak daleko jak w marcu ważyłam 67 kg. Serio, prowadzę taki dziennik, w którym pisze na papierze i zapisuje tam rożne przemyślenia i wagę tez. Wychodzi na to ze od 03.06 do 06.07 schudłam 6,2 kg. Wiem, wiem ze to za szybko, ze potem bedzie efekt jo jo itd. Bede robic wszystko zeby do tego nie dopuścic i walczyć dalej. Najbardziej jednak wkurza mnie to ze ani jedna osoba nie powiedziała mi ze schudłam. Co jest z tymi ludźmi ? Nie widzą czy nie chcą widzieć, zazdroszczą czy jak ? Ale w końcu bedą musieli cos powiedzieć bo zamierzam jeszcze dalej sie odchudzać do takiej wagi aż bede zadowolona ze swojego ciała i figury. Najgorzej to na tym piersi ucierpiały bo prawie ich juz nie mam
  • awatar Chudeslonce: Odchudzam sie PRZEDEWSZYSTKIM dla siebie bo chce sie dobrze czuć we własnym zadbanym cialku:-), a która z nas nie lubi komplementów typu: ,, super wyglądasz"? Takie słowa każdej z nas sprawiają przyjemność :-).
  • awatar Silence ∆: Nie odchudzaj się dla innych. Jeśli robisz to dla poklasku, to nie warto. Ludzie to istoty, które niechętnie prawią komplementy - pamiętaj o tym.
  • awatar Chudeslonce: Dziękuje za komentarz :-), niewiarygodne jakie ludzie zadają głupie pytania co?, moze powiedziała tak bo widząc ciebie wiedziała ze ona nigdy by nie osiągnęła tego co ty własna praca:-).
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Na drugie śniadanie zjadłam troche wiśni z ogrodu, a po siłowni suszona figę aby organizm spalał tłuszcz zamiast mięśni. Podobno po treningu należy uzupełnić węglowodany :-)
 

 
,,Pamiętajmy, że gdy napijemy się przed posiłkiem częściowo wypełnimy żołądek, a w efekcie z pewnością zjemy tylko tyle, ile w rzeczywistości będziemy potrzebowali. Picie wody przed jedzeniem może pomóc zrzucić zbędne kilogramy. Zdaniem naukowców wypijając po dwie szklanki wody dziennie przed każdym z trzech posiłków, można dodatkowo zgubić aż 2,3 kg.

Najważniejsze, aby nie pić w trakcie posiłku. – W ten sposób rozrzedzamy soki i enzymy trawienne, co może przyczynić się do dłuższego trawienia i zalegania treści pokarmowej oraz prowadzić do powstawania wzdęć, gazów czy zaparć. Pić należy po jedzeniu, najlepiej minimum po 30 minutach od zakończenia posiłku – taka taktyka u wielu osób zapobiega zaparciom"- I JA SIE TEGO TRZYMAM
 

 
Rano pije sok pomarańczowy z łyżeczka tych nasion. Bardzo dobrze sprzątają :-).